Wczesnym popołudniem, 24 stycznia poznaliśmy najlepszą zawodniczkę kolejnej, dresażowej kwalifikacji PŚ. Ponownie niedościgniona okazała się Charlotte Fry na Glamourdale. Były wielkie emocje i owacje na stojąco.
Glamourous Glamourdale
Elegancki Glamourdale KWPN (Lord Leatherdale – Negro)hod. JW Rodenburg już wczoraj prezentował się dobrze, ale przejazd Fry w Grand Prix wydawał się nieco asekuracyjny. Dziś to wrażenie pozostało jedynie wspomnieniem. Para była praktycznie bezbłędna. Efekt? Dziesiątki za wyciągnięty galop i harmonię, oraz niemal komplet dziesiątek za dobór i interpretację muzyki i łącznie 89,305%.
Glamourdale był dziś niesamowity. Wygląda na to, że znaleźliśmy sposób na właściwe używanie jego siły i potrafimy zachować w tym wszystkim rozluźnienie. Amsterdam to jedna z moich ulubionych aren, uwielbiam tutejszą atmosferę. Glammy naprawdę lubi się popisywać, to był naprawdę jeden z tych przejazdów, który zapamiętam na długo – powiedziała po zwycięstwie Charlotte Fry
Zapytana jak zareagowała na zmianę konia swojej rywalki, Isabell Werth, która w ostatniej chwili zamieniła DSP Quantaz na Wendy de Fontaine, Charlotte odpowiedziała: Pomyślałam sobie, och, tak, to będzie ekscytujące! Szczerze mówiąc zaczęłam się denerwować dopiero, po zakończonym swoim przejeździe, kiedy pozostało mi już tylko oglądanie występu Isabell. To jest naprawdę dużo gorsze, niż sam start. Uważam, że rywalizacja z takimi zawodniczkami, takiej klasy jak Isabell czy Becky (Becky Moody – przyp. red.) jest zawsze bardzo ekscytująca i mobilizująca. Zresztą poziom dzisiejszego konkursu był naprawdę znakomity – opowiadała zawodniczka, nie kryjąca swojego entuzjazmu po zwycięstwie. Glammy doskonale radzi sobie z atmosferą zawodów, bardzo lubi doping publiczności, nie rozprasza go to – dodała.

Młode małżeństwo, stare małżeństwo
Miejsce drugie, dokładnie tak jak we wczorajszym Grand Prix, przypadło w udziale Isabell Werth i eleganckiej Wendy de Fontaine DWB (Sezuan – Soprano)hod. Kurt Gosmer. Elegancka klacz, z liskowskimi korzeniami (!), o których pisaliśmy wcześniej TUTAJ, prezentuje ostatnio coraz lepszą formę. W dzisiejszym konkursie Grand Prix Freestyle para wytańczyła 87,580%. Kto wie jakby potoczyły się losy konkursu, gdyby nie błąd w zmianach.
Uważam, że potrzebujemy z Wendy więcej startów i doszlifowania pewnych rzeczy. W zasadzie mój pierwszy poważny występ z tą klaczą był właśnie tutaj w Amsterdamie, równo dwa lata temu. Z DSP Quantaz, którego miałam pierwotnie zabrać, znamy się doskonale. Wendy też znam dobrze, ale wciąż są elementy, nad którymi musimy pracować. Pomiędzy naszymi występami we Frankfurcie, Bazylei i dzisiejszym widzę wiele poprawy. Od początku naszej współpracy Wendy bardzo się rozwinęła, zbudowała mięśnie, nabrała siły.
Jestem bardzo zadowolona z podjętej decyzji – tak o swojej wizycie w Amsterdamie opowiadała natomiast Isabell Werth. Jesteśmy coraz bliżej pełnego zgrania, jestem jednak świadoma tego czego nam jeszcze brakuje. Cieszy mnie znaczna poprawa pracy w galopie, mimo dzisiejszych drobnych problemów w zmianach. Jakość galopu, jakość zmian znacznie się poprawiły. Planuje jeszcze kilka wspólnych występów by dotrzeć do punktu, o którym wspominała Lottie (Charlotte Fry – przyp. red.). To jest oczywiście mój cel. Wszystko o czym mówiła jest potrzebne by zostać „starym dobrym małżeństwem”, na razie ja i Wendy to młode małżeństwo – dodała rozbawiona zawodniczka.

Bombowy Jagerbomb
Miejsce trzecie wywalczyła para Becky Moody (GBR) & Jagerbomb KWPN (Dante Weltino – Jazz)hod. Becky Moody. Wyhodowany przez swoją amazonkę koń, zachwyca solidnością i powtarzalnością. Sędziowie przyznali dziewiątki m.in. za zmiany nóg oraz wyciągnięty galop.
On jest niezwykły. Wszystkie konie, z którymi miałam okazję pracować przed nim nauczyły mnie czegoś. Bomb jest koniem, z którym praca to prawdziwa przyjemność. Wsparcie publiczności Jumping Amsterdam jest wyjątkowe, naprawdę czuć je w każdej chwili obecności na arenie. Tak swój występ podsumowała Becky Moody, która zapytana o plany startowe odpowiedziała, że nie jest jeszcze pewna występu w Finale Pucharu Świata. Celem na sezon dla zawodniczki jest Aachen, czyli sierpniowe Mistrzostwa Świata.

Owacje na stojąco dla konia z polskim folblutem w rodowodzie!
Jako pierwszy w Amsterdamie barierę 80% przekroczył Patrik Kittel. Gdyby wybierać najbardziej urodziwego konia tego konkursu Touchdown (Quaterback – Sack)hod. Verbena Dressage, miałby wielkie szanse. Ekspresyjny ogier, szwedzkiej hodowli, fizycznie podobny do swojego ojca, dziś był znakomity, w efekcie otrzymał od sędziów zaledwie jedną (!) notę poniżej 6,5 pkt. Co interesujące Touchdown to prawnuk moszniańskiego folbluta, ogiera Judex. Judex był w Polsce używany m.in. w SK Walewice. Pozostawił tam doskonałe klacze hodowlane, matki takich koni jak czwarty w skokowych MP Frazes (Mariusz Kleniuk) czy uczestniczka ME w WKKW Hatteria (Paweł Warszawski).




Spektakularna oprawa
Kalejdoskop emocji, który towarzyszy śledzeniu rywalizacji konkursu Pucharu Świata w Amsterdamie jest trudny do opisania. Wypełnione po brzegi trybuny, żywiołowa publiczność, aktywnie reagująca na sędziowskie werdykty. Pozostaje sobie życzyć by za jakiś czas w Polsce było nam dane doświadczyć takiej atmosfery, nie tylko przy okazji konkursów skokowych.
A warto dodać, że każdy przejazd, po jego zakończeniu komentował Christoph Hess – ceniony sędzia i szkoleniowiec, a prywatnie ojciec znanego skoczka, Christiana. Obaj panowie są zresztą częstymi gośćmi w Polsce.
Dobra wiadomość dla polskich hodowców
Dzięki współpracy stacji Van Olst i Anawet, Glamourdale pozostaje dostępny dla polskich hodowców w sezonie 2026. W przeszłości z tej oferty skorzystała m.in. Stadnina Koni w Pępowie.
Powiązane linki:
© Eurobreeding.com, fot. Oliwia Chmielewska






